niedziela, 28 lutego 2016

New Zealand

New Zealand is probably the most beautiful country in the world. Since I have not visited even half of the countries, my opinion might not be very objective but I am sure once you have a deep look into the landscape, you gonna share my view. :) My students loved it! They were mostly fascinated by the Maori culture and therefore we made the Maori masks, just to look a bit like the real warriors.
For the time being, a presentation about it, modified as my students will present it, not me :)
http://prezi.com/r0yvq5vrva2s/?utm_campaign=share&utm_medium=copy
Grade 3 go for it! :)

czwartek, 11 lutego 2016

Valentine's Day Cards

Cards for the Valentine's Day.

Ready to be printed and used in the classroom. 



You can use this one to write anything you wish inside the heart.

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Important updates to the FCE (dedicated to my beloved students).

Before I go into details, I would like to assure all of you that those changes are for best :) although I can already hear my students complaining about the length of the written assessment. The minimum of required words has been increased to 140 ....oh well :) not a big deal.

1. READING and USE of ENGLISH are now ONE part. There are 7 instead of 8 parts (one reading part has been deleted!). 
There are going to be the following:

USE of ENGLISH
i) multiple choice cloze
ii) open cloze
iii) word formation
iv) key word formation (called by me: sentence transformation)

READING
v) multiple choice 
vi) gapped text
vii) multiple matching

2. WRITING (140-190) 
Now, the minimum word count is 140 and the maximum is 190. Do not write a single word more! You have to make between those numbers. 

 a) Compulsory subject will be ESSAY (it does have its specific form, it is not just any kind of written assessment)

b) In the second part of writing, you can choose between: a letter, an article, a review and again an essay.

c) Set text will regard the following book: The Eagle of the Ninth 
What does it mean? If you want, you can read it right before the exam and be sure that one of the subjects will regard this title :) 

3. SPEAKING-  pictures only in part 2!!! (I can see your happy faces.)
Instead of pictures to describe (part 3), there will be written prompts to discuss them. (Important: you have got to mention each idea presented and choose one with you partner = get to an agreement :) 

4. LISTENING (no changes whatsoever) hurray!!!! :)

Total time: 3h 30 mins.


środa, 2 grudnia 2015

Alicja w krainie rozczarowań....

Nasz ulubiony teatr, Roma z resztą spadł dziś w naszym osobistym i nad wyraz subiektywnym rankingu teatrów. Ilość moich wejść na stronę teatru R. w ostatnim półroczu był naprawdę imponujący. Uparcie próbowałam zarezerwować conajmniej 2 bilety na przedstawienie Alicja w Krainie Czarów. Nie było łatwo, tym większa radość z zakupu, a po nim rosnąca od ponad 2 miesięcy ekscytacja związana ze zbliżającym się ukoronowaniem wyobrażeń, oczekiwań i troche dziecięcych marzeń w końcu zderzyłą się z rzeczywistością. Niestety stokrotka w obliczu czołgu szans nie ma. Tak jak i moja wyjątkowo idealistyczna wizja ukochanej książki, karmiona od maleńkości słuchowiskiem odtwarzanym z płyty analogowej w adapterze, tak wyjątkowo nagranym przez p. Magdalenę Zawadzką runęła z siłą wypadkową wodospadów Niagara. Rozczarowanie. Żal. Smutek.
 Paradoksalnie scena, która najbardziej mniej irytuje (świnia w beciku) była najlepszą sceną przedstawienia. No i królik. Aczkolwiek do dziś słyszę w głowie pełen niepokoju, drżący, trochę niepweny głos królika z mojej starej płyty : Marianno, Mariaaaannooooo!
Za co właściwie lubię Alicję? Książka dla dzieci. Niby. No bo: 'w krainie czarów' więc musi byc dla dzieci, dorośli mają swoją krainę: rzeczywistość. Realnie stępając po lodzie uciekamy od wspomnień z dzieciństwa bo było ciemno szaro i ponuro (pokolenie 70/80). Nie było. Było zielono, bo po lekcjach codziennie byliśmy na podwórku. Bo zimą był adapter i bajki bez obrazków bo tylko do słuchania, ale jakże pobudzały wyobraźnię! I tak muzyka w tle! Dzisiejsza wersja teatralna i te piosenki (do kupienia naturalnie po wyjściu z sali) są jakąś kpiną. Pan gąsienica w dredach, zwracający się do Alicji: babe (bejb) to jakby nie było, ślad naszych czasów, tylko jakich czasów? Rastaman na grzybku? Czy po grzybkach? (sic!) Nie zgadzam się, Nie na taką Alicję czekałam.
Dziecię me, nie mniej zawiedzione niż ja. Za dużo pieśni nijakich takich. Mamusiu, ja nie pamiętam jaki głos miała Królowa Kier, bo co chwila jakieś przyśpiewki, przytupki i pląsy. Też nie pamiętam. Tylko tyle, że była przeraźliwie chuda i miała buty na obcasie (ładne w sumie). Za słabe to: ściąć go! Przecież ona wydaje rozkaz egzekucji polegającej na odcięciu głowy! (Nieśmiertelna Irena Kwiatkowska!!!!)
Nie jest moim zamiarem deprecjonowanie tego przedstawienia, uwielbiam teatr Roma, poprzednie przedstawienie: Adonis ma gościa to było dzieło arcy. Adonis występował w Alicji i za każdym razem kiedy coś mówił czułam ukłócie żalu, że to nie poprzednie przedstawienie. Alicja, mimo większej liczby wspaniałych aktorów nie osiągnęło poziomu Adonisa i jego gościa. A szkoda.

Ps. Prezentem Mikołajkowym dla mego dziecięcia to audiobook, wersja pełna (ponad 4h) Alicji.... Ja tymczasem po raz nie wiem już który odsłuchuje, przynajmniej fragmenty słuchowiska, arcydzieła wszechczasów:
https://www.youtube.com/watch?v=xXwvH5ZMnuY&index=2&list=PLjSuyMSxxASiMBjneshmGfT6rg8gbWfsg

Ps 2. Uśmiech kota dziwaka? I ta jego ociężała lekkość bytu? Dziś brak.

Coś na deser:  Absolutnie rewolucyjną ideą, jakże ponadczasową i w dzisiejszych czasach myślę, żę trochę odkrywczą jest celebrowanie dnia Nie-Urodzin. Jakże naiwinie i bezmyślnie celebrujemy jeden dzień w roku, który jest dniem naszych urodzin, podczas gdy dzien Nie-Urodzin ma miejsce 364 dni w roku! Tyle dni do tego, aby świętować i się cieszyć. Proste?

niedziela, 15 listopada 2015

Koncert Foo Fighters z 8-latką.

'I've got another confession to make...'

Wyjście z dzieckiem do kina, teatru do muzeum to naprawdę nie jest żadne wyzwanie. 
Wyprawa na koncert rockowy do innego miasta to już troszkę wyższa szkoła jazdy. 
Abstarhując od irracjonalnego strachu zakazu wstępu z dzieckiem liczącym 8 lat, mnóstwo innych odmian strachu towarzyszyło mi w drodze na koncert, który naturalnie miał się zacząć wieczorową porą, czyli grubo po 19 (godzinie o której dziecko me nie tylko kładzie się zazwyczaj spać, lecz również zasypia po ok 5 minutach od położenia). Jako matka miałam w głowie najróżniejsze scenariusze, a każdym z nich występował płacz w roli głównej, bunt oraz foch. Typowe postaci zmęczonego życiem dziecka :) 

Sama Tauron Arena w Krakowie przywitała nas wyświetloną informacją o tym, że to naprawdę Foo Fighters wystąpią! Po raz drugi w naszym kraju po 19 latach nieobecności, za co sam Dave Grohl nie omieszkał przeprosić publiczność. 
Podczas całęgo koncertu, obowiązywał zakaz sprzedaży alkoholu co wprawiło mnie w radość, zmiatając jedną z facjat moich wyimaginowanych strachów. Miejsca na trybunie z taką starannością wybrane były idealne. Po zajęciu miejsc, fotkach oraz po tym jak opadły początkowe emocje, pojawił się kolejny strach: w razie pożaru, którędy uciekniemy i kto z nas wyniesie dziecko. Po ustaleniu planu działania w razie zagrożenia, pozostało oczekiwanie na występ zespołu-przystawki. Początek występu Trombone Shorty & Orleans Avenue zaskoczył mnie i dziecię me przy kasie po napój. Zaskoczenie polegało również na niesamowitej jakości, oryginalnemu brzmieniu oraz porywającej muzyce i pojemności płuc trąbkarzo-wokalisty. Mimo znikomej popularności w Polsce jak śmiem zakładać, zespół sprostał bardzo trudnej roli, a mianowicie utrzymania publiczności w gorączkowej gotowości do słuchania FF na żywo. Po występie zespołu przystawki, nadeszła pora na danie główne. Na scenę opadła kotara a na niej magiczny skrót FF w kółeczku.
 Odgłosy zamieszania za nią powodowały iż nasze podekscytowanie rosło. Według planu, FF mieli rozpocząć o godzinie 20:30, a zaczęli jedyne 4 minuty po czasie, więc szacun nr 1 za szacunek wobec wiernych fanów. Zaczęli pełną parą i nie zwalniali ani na chwilę. Dave z powodu problemu z nogą (po upadku na scenie podczas koncertu) wyjechał na zaprojektowanym przez siebie tronie, który podczas koncertu poruszał się a na nim Dave tryskający niesamowitą energią śpiewał, grał i zabawiał publiczność.
Dave Grohl na tronie
2-godzinny koncert, uwieńczeniem którego była piosenka: Best of You (nomen omen piosenka dla mnie przełomowa, której premiera miała miejsce w 2005 roku, kiedy po raz pierwszy odwiedziłam USA.) Miałam łzy w oczach. Dziecię me wykrzesało z siebie jakieś nieznane dla mnie pokłady energii i dzielnie uczestniczyła w koncercie, większość piosenek na stojąco nawet! Nie licząc naturalnie liczącego ok 3-4 piosenek black out'u, podczas którego nie wiem jakim cudem ucięła sobie drzemkę (tak, dokładnie tak: zasnęła podczas rockowego koncertu), by dokończyć koncert z nową energią i radością. Moje dziecko jest cudowne. Koncert był wyjątkowy i nawet ja nie mogę się do niczego przyczepić (no, chyba że do okropnego dachu nad krakowską areną: wygląda jak ciężka maszyna której części niedługo odpadną). 

Jak na występ grupy rockowej przystało, nie zabrakło dosadnych słów, a zwłaszcza jednego. Dziecię me jednak będące w fazie onirycznego oszołomienia, nie zwróciło na nie uwagi, choć słowa Dave'a rozumiała bo śmiała się w zabawnych momentach i dopoytywała kiedy coś do niej nie dotarło.